Zielona szkoła już za nami, a …. było tak wspaniale.

Zielona szkoła już za nami, a …. było tak wspaniale.

Wyjechaliśmy na nią 2 września 2019r. by w nietypowy i bardzo ciekawy sposób rozpocząć nowy rok szkolny. W tym roku grupa wyjeżdżających składała się z uczniów klas VI. Wszyscy byliśmy niezwykle podekscytowani owym wyjazdem, więc o 23.00, zmęczeni emocjami, zasnęliśmy w autokarze.
Do Łeby dotarliśmy ok. 7.00. Wysiadając z autobusu poczuliśmy rześkie, nadmorskie powietrze, które zapowiadało niezwykłą przygodę, jaka na nas czekała w tym pięknym miejscu. Po zjedzeniu śniadania i rozpakowaniu się, poszliśmy przywitać morze oraz poznać miasteczko. Nazajutrz w towarzystwie słonecznej pogody odwiedziliśmy Park Jurajski położony w otoczeniu lasów, stawów, trzęsawisk i naturalnej przyrody. Widzieliśmy około 100 przodków wszystkich żyjących obecnie zwierząt. Te fascynujące olbrzymy wywoływały sporo emocji. Spacerując wyznaczonymi szlakami poznawaliśmy poszczególne okresy z dziejów Ziemi. Dodatkową atrakcją była Wioska Indiańska i miasteczko rodem z Dzikiego Zachodu, gdzie można było zobaczyć jak żyli rdzenni mieszkańcy Ameryki oraz pierwsi osadnicy z Europy. Próbowaliśmy „ujeżdżać dzikie konie”, powozić dyliżans, strzelać z łuku, wejść do wigwamu i zabawić się w saloonie. Podziwialiśmy mini zoo z danielami, kozicami, strusiami, żubrami, lamami oraz osłami. Wybornie bawiliśmy się na placu zabaw. Najwięcej emocji wzbudził w nas Diabelski Młyn, sala luster, sala strachów oraz zjeżdżalnia z której pontonami mknęliśmy z dużej wysokości w dół a także jazda pojazdami Flinstonów.
Następnego dnia wybraliśmy się na wycieczkę na ruchome wydmy, które wyglądały jak pustynia. Właściwie tam dopłynęliśmy małym stateczkiem, który kursował po Jeziorze Łebsko. Trochę czasu spędziliśmy na plaży, nieopodal wydm. Było bardzo zabawnie, wszyscy szukali bursztynów , muszelek i niezwykłych kamieni. Do ośrodka przybyliśmy padając ze zmęczenia, ale zachwyceni piaszczystym krajobrazem. Kolejna wycieczka odbyła się do Sea Parku w Sarbsku i była dla wielu z nas niecodziennym wydarzeniem. Jest to jedyny w Polsce park związany tematycznie z florą i fauną mórz, i oceanów, a także kulturą i historią regionu Pomorza. Ogromne wrażenie wywarło na nas Oceanarium Prehistoryczne – świat podwodnych gadów żyjących miliony lat temu. Stanęliśmy wirtualnie oko w oko z ogromnymi, strasznymi potworami, które próbowały nas przerazić swoim wyglądem. Była to zapierająca dech w piersiach podróż w czasie, cofnięcie się o 150 mln lat. W pobliskim muzeum oglądaliśmy zbiory rękodzieła marynistycznego, a w fokarium trening fok szarych i kotików, który nas zafascynował. Niemal wszyscy widzieliśmy, po raz pierwszy w swoim życiu, tak wspaniale wytresowane foczki, które grały w piłkę, śpiewały, tańczyły, tuliły i całowały swoich trenerów i jeszcze biły sobie brawo! Niezwykłą atrakcją było też zwiedzanie statku do góry nogami. Ta wycieczka, była jedną z najciekawszych.
Warto również wspomnieć, że wybraliśmy się dwukrotnie do Trójmiasta. W czasie pierwszego wyjazdu odwiedziliśmy Gdynię, skąd popłynęliśmy statkiem na Hel. Tam spacerowaliśmy wzdłuż morza i podziwialiśmy Początek Polski – jak niektórzy określają – Mierzeję Helską.
Drugi wyjazd był do Gdańska, ale niestety pogoda nam nie dopisała i musieliśmy korzystać tylko z zadaszonych atrakcji. Najpierw udaliśmy się do Gdańska – Oliwy, by posłuchać koncertu organowego. Potem, w strugach deszczu, przywitaliśmy się z Neptunem, a następnie spędziliśmy trochę czasu w Interaktywnym Muzeum Morskim, gdzie mogliśmy przeprowadzać samodzielnie różne doświadczenia np. sterować okrętem, rozładowywać towar w porcie, wywoływać fale na morzu itp. Ze względu na złą pogodę, niestety nie mogliśmy pójść do zoo i na sopockie molo. W nagrodę jednak, wieczorem, po powrocie, mieliśmy dyskotekę i pizzę.
Następne dni pobytu w Łebie obfitowały w spacery po plaży i okolicy. Gdy padał deszcz, uczyliśmy się języka polskiego, matematyki i historii. Najciekawsze jednak były lekcje przyrody, bo organizowane w plenerze. Uczestniczyliśmy także w zajęciach profilaktycznych, podczas których uczyliśmy się asertywności. Ulubionym przedmiotem było, mimo wszystko, wychowanie fizyczne. Na boiskach wokół ośrodka, w którym mieszkaliśmy, graliśmy w piłkę nożną, koszykówkę i siatkówkę. Dziewczyny bawiły się na placu zabaw. Mieliśmy także ognisko podczas którego śpiewaliśmy szanty i jedliśmy pieczone kiełbaski.
Tegoroczna zielona szkoła była wspaniała, żal był nam wyjeżdżać, mimo tęsknoty za domem i Łodygowicami.